Rekrutacja human-first

Rekrutacja human-first — bez filtrowania ludzi przez algorytm

Standard rekrutacji, w którym decyduje potencjał kandydata, a nie dopasowanie słów kluczowych do systemu ATS. Zasady, które proponujemy pracodawcom i instytucjom.

W skrócie

Systemy ATS odrzucają kandydatów automatycznie, zanim ktokolwiek przeczyta ich historię. Traci na tym kandydat, ale traci też pracodawca — bo filtr wycina osoby po przerwie zawodowej, po zmianie branży i z kompetencjami zdobytymi nieformalnie. Rekrutacja human-first to zestaw konkretnych zasad, które to naprawiają bez rezygnacji z technologii.

Problem nie polega na tym, że firmy używają technologii

Automatyzacja rekrutacji jest zrozumiała. Na ogłoszenie potrafi wpłynąć kilkaset zgłoszeń, a dział HR to często jedna osoba. Nikt nie przeczyta wszystkiego.

Problem polega na tym, co zostało zautomatyzowane. Odsiew — czyli decyzja najbardziej nieodwracalna z całego procesu — został oddany narzędziu, które nie ocenia człowieka. Ocenia zgodność tekstu dokumentu z tekstem ogłoszenia. Jak to działa technicznie, opisujemy osobno.

Skutek jest przewidywalny i dwustronny.

Kto wypada z procesu — i dlaczego to strata pracodawcy

Kto Dlaczego filtr go odrzuca Co traci pracodawca
Osoba po przerwie (opieka, choroba, wychowanie dzieci) luka w datach obniża ocenę ciągłości kandydata o wysokiej motywacji i lojalności
Osoba zmieniająca branżę brak słownictwa branżowego w CV kompetencje przenośne i świeże spojrzenie
Osoba 50+ starsze nazwy stanowisk, inne formaty dat doświadczenie i stabilność
Osoba z kompetencjami nieformalnymi nauka poza systemem nie zostawia certyfikatu realną umiejętność bez kosztu szkolenia
Osoba neuroróżnorodna nietypowa struktura dokumentu precyzję i ponadprzeciętną koncentrację

Zwróć uwagę na prawą kolumnę. To nie jest lista argumentów etycznych. To lista kompetencji, za które firma i tak zapłaci — tylko drożej, bo znajdzie je później albo wcale.

Sześć zasad rekrutacji human-first

To standard, który proponujemy partnerom. Jest celowo praktyczny — każdą z zasad da się wdrożyć bez zmiany systemu rekrutacyjnego.

1. Algorytm porządkuje, człowiek odrzuca

Automat może sortować, tagować i podpowiadać kolejność. Nie podejmuje decyzji o odrzuceniu. Ostateczne „nie" zawsze wychodzi od człowieka, który zobaczył zgłoszenie.

2. Ogłoszenie oddziela wymagania konieczne od mile widzianych

Lista dwudziestu wymagań, z których połowa jest fikcyjna, to nie filtr jakości — to zaproszenie do autoselekcji dla osób o wysokich kompetencjach i niskiej pewności siebie. Maksymalnie pięć wymagań koniecznych, reszta oznaczona jako dodatkowa.

3. Przerwa w zatrudnieniu nie jest kryterium negatywnym

Pytamy o nią w rozmowie, nie odrzucamy na jej podstawie w systemie. Opieka nad osobą zależną, leczenie czy wychowanie dziecka to nie jest brak kompetencji.

4. Kompetencje zdobyte nieformalnie liczą się tak samo

Wolontariat, samodzielna nauka, prowadzenie własnej działalności, obowiązki rodzinne wymagające organizacji i budżetowania — jeśli umiejętność jest realna, sposób jej zdobycia jest drugorzędny. Weryfikujemy zadaniem, nie certyfikatem.

5. Każdy kandydat po rozmowie dostaje odpowiedź

Konkretną, w uzgodnionym terminie. Milczenie po rozmowie kwalifikacyjnej jest kosztem, który firma ponosi na własnej reputacji, tylko z opóźnieniem.

6. Proces jest jawny od pierwszego kroku

Kandydat wie, ile będzie etapów, kto go oceni, ile to potrwa i — jeśli to możliwe — jakie są widełki wynagrodzenia.

Czy to działa przy dużej liczbie zgłoszeń

Tak, pod warunkiem przesunięcia wysiłku z odsiewu na definicję. Większość firm poświęca kilka minut na napisanie ogłoszenia i kilkadziesiąt godzin na przeglądanie niedopasowanych zgłoszeń. Dobrze zdefiniowane wymagania konieczne redukują liczbę zgłoszeń, zanim ktokolwiek musi je filtrować.

Innymi słowy: precyzja na wejściu jest tańsza niż automatyczny odsiew na wyjściu.

Co oferujemy pracodawcom

Fundacja przygotowuje przegląd procesu rekrutacyjnego pod kątem powyższych zasad — od treści ogłoszenia po komunikację z kandydatem. Szczegóły i formy współpracy opisaliśmy na stronie dla pracodawców i instytucji.

Jesteśmy organizacją młodą i mówimy to otwarcie: nie mamy jeszcze zamkniętych wdrożeń, którymi moglibyśmy się pochwalić. Szukamy pierwszych partnerów gotowych przeprowadzić pilotaż i pozwolić nam opublikować z niego uczciwe wnioski — również takie, które nam nie wyjdą.

Jeśli to brzmi jak coś dla Was, napiszcie: kontakt@fundacja-fdi.pl.

Masz pytanie do swojej sytuacji?

Napisz do nas. Odpowiadamy po ludzku i mówimy wprost, kiedy potrzebujesz urzędu, prawnika albo innej instytucji — także wtedy, gdy pomoc jest bezpłatna.